Pomocy, ratunku ginącej miłości
Tak, śpiewasz milknąć w gnijącej rzeczywistości
Ratunku, pomocy niech mnie ktoś skelji
zanim się dusza całkiem rozklei
Zapomnij już cisza
Zapomnij już dzień
Niech cisza da ci w końcu sen
Spokojnie, powoli to życie się kończy
To serce uchodzi w krainie rozkoszy
By żyć tam na wieki choć w największym bólu
I może wreszcie zaznać rozumu
Bądź inny
wtorek, 17 września 2013
poniedziałek, 16 września 2013
umierać z miłości
Pokochaj mnie taką jaka jestem
Taką prawdziwą , pachnącą deszczem
Pokochaj mnie sercem od wnętrza
Powiewem wiatru , słońca promieniem
Razem z wadami, razem z pokorą
przygarnij do serca,
przygarnij do duszy
uwierz miłości
uwierz mej duszy
Pamiętaj my słowa te gdy myślałeś
,że wszystko to bajka
,że wszystko ironia.
I to że rzucam na wiatr swe słowa.
A ja kocham ciebie prawdziwie.
Lecz z koniec z tym
niech sznur przerwie tą
...
Taką prawdziwą , pachnącą deszczem
Pokochaj mnie sercem od wnętrza
Powiewem wiatru , słońca promieniem
Razem z wadami, razem z pokorą
przygarnij do serca,
przygarnij do duszy
uwierz miłości
uwierz mej duszy
Pamiętaj my słowa te gdy myślałeś
,że wszystko to bajka
,że wszystko ironia.
I to że rzucam na wiatr swe słowa.
A ja kocham ciebie prawdziwie.
Lecz z koniec z tym
niech sznur przerwie tą
...
poniedziałek, 31 grudnia 2012
wtorek, 25 grudnia 2012
śmierć/połączenie
Mała rzecz, a daje zbawienie
I jeśli ty mi przebaczysz...
To wspomnień wiatr zawieję
I odejdę.
Zamienię to wszystko w proch.
Odejdę, lecz przez cały rok,
Czuwać będę, patrzeć na każdy krok.
Nie zmienię uczucia,
lecz może z czasem,
Zatęsknisz do rąk , do czasu, co daleko stąd.
Do tego co być mogło,lecz się nie stało.
I przyjedziesz w te strony, może trochę zawiedzony
Szukać będziesz, co już nie ma.
Na cmentarzu zimna ziemia.
Przyjdziesz, spojrzysz i zapłaczesz.
Twoja łza na ziemię spadnie.
Pocałujesz zimny grób, jak byś śmierci składał ślub.
Stanę z tyłu, jako duch.
Chcą odsunąć cię od prób.
Lecz za późno, padł już strzał.
Nie ma cię lecz Bóg tak chciał,
Jeśli dusza pragnie chce, to po śmierci
czemu nie?
I choć mimo nieistnienia, jednej nie ma , drugiej nie ma.
Mimo nie ma jednak są,
już nie czują zimna bo, mimo serce już nie bije
Coś napędza dwa te światy
Człowiek z duchem, gryzie się
Lecz po śmierci czemu nie?
Gdy już ciała obok leżą,
Niekoniecznie smutek nam,
Naprawiamy błąd sprzed lat.
Co oddzielił nas od siebie,
jedno słowo, jedno brzemię.
Może jednak ,jego brak.
Tak już jest tysiące lat.
Gdy nie mówisz , chociaż pragniesz.
Może serce czyjesz łamiesz.
I jeśli ty mi przebaczysz...
To wspomnień wiatr zawieję
I odejdę.
Zamienię to wszystko w proch.
Odejdę, lecz przez cały rok,
Czuwać będę, patrzeć na każdy krok.
Nie zmienię uczucia,
lecz może z czasem,
Zatęsknisz do rąk , do czasu, co daleko stąd.
Do tego co być mogło,lecz się nie stało.
I przyjedziesz w te strony, może trochę zawiedzony
Szukać będziesz, co już nie ma.
Na cmentarzu zimna ziemia.
Przyjdziesz, spojrzysz i zapłaczesz.
Twoja łza na ziemię spadnie.
Pocałujesz zimny grób, jak byś śmierci składał ślub.
Stanę z tyłu, jako duch.
Chcą odsunąć cię od prób.
Lecz za późno, padł już strzał.
Nie ma cię lecz Bóg tak chciał,
Jeśli dusza pragnie chce, to po śmierci
czemu nie?
I choć mimo nieistnienia, jednej nie ma , drugiej nie ma.
Mimo nie ma jednak są,
już nie czują zimna bo, mimo serce już nie bije
Coś napędza dwa te światy
Człowiek z duchem, gryzie się
Lecz po śmierci czemu nie?
Gdy już ciała obok leżą,
Niekoniecznie smutek nam,
Naprawiamy błąd sprzed lat.
Co oddzielił nas od siebie,
jedno słowo, jedno brzemię.
Może jednak ,jego brak.
Tak już jest tysiące lat.
Gdy nie mówisz , chociaż pragniesz.
Może serce czyjesz łamiesz.
sobota, 22 grudnia 2012
rany
Wzięło mnie na bycie niepewnym,
smutnym, niepotrzebnym.
W krótkich chwilach się cieszę,
serce boli, lecz go nie rozgrzeszę.
Bez powodu przychodzą wspomnienia
a za każdym razem trochę umieram.
Nie mówię, nie czuję, zanikam.
Przeklinam, dni, godziny, sekundy.
Gdy wymyślałeś coraz to nowe obłudy.
Wierzyłam mimo,że sensu nie było.
Serce wszystko rozkroiło.
Minione powraca z większym naciskiem
I pustka tylko zostaje w około
w przerwach na ból i cierpienie.
Gdy mózg już nie myśli , serce daje nadzieję,
I potem rana na nowo goreje.
smutnym, niepotrzebnym.
W krótkich chwilach się cieszę,
serce boli, lecz go nie rozgrzeszę.
Bez powodu przychodzą wspomnienia
a za każdym razem trochę umieram.
Nie mówię, nie czuję, zanikam.
Przeklinam, dni, godziny, sekundy.
Gdy wymyślałeś coraz to nowe obłudy.
Wierzyłam mimo,że sensu nie było.
Serce wszystko rozkroiło.
Minione powraca z większym naciskiem
I pustka tylko zostaje w około
w przerwach na ból i cierpienie.
Gdy mózg już nie myśli , serce daje nadzieję,
I potem rana na nowo goreje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)