środa, 5 grudnia 2012

Latarnia

To nie będzie wiersz, raczej przemyślenie z dnia dzisiejszego.... Ostatnio mam jakiegoś pecha do ludzi, zawsze wtedy jak idę dzielnica jedna z latarni zawsze gaśnie, za każdym razem. Tak jak by zwiastowała złe dni, coś co ma dopiero nadejść, jakby nieokreślone fatum, które ma dopiero zacząć mnie ścigać i cóż zazwyczaj tak się dzieje.
Latarnia, brak światła , pech, brak światła , pech.
I tak raz za razem, lecz czy dzisiaj to wszystko miało by się zmienić. Gdy szłam ulicą latarnia nie działała , lecz gdy się zbliżyłam zamrugała i światło pierwszy raz się zapaliła i o dziwo nie zgasło tylko świeciło jeszcze mocniej.
Czyżby latarnia miała być ,moim przewodnikiem mówiącym mi o życiu. Czy chce mnie pocieszyć, a może dać sygnał,że złe czasy ustały. Może teraz już zawsze będzie się świecić , zwiastując coś dobrego , odmiennego w moim dekadenckim życiu.
Mimo,iż wierzenia te mogą okazać się głupie bądź żałosne, to idę dalej niesiona poszeptami o słonecznym jutrze.
Z głupią wiarą ,że latarnia zna moją przyszłość i wie,że będzie dobrze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz