Mała rzecz, a daje zbawienie
I jeśli ty mi przebaczysz...
To wspomnień wiatr zawieję
I odejdę.
Zamienię to wszystko w proch.
Odejdę, lecz przez cały rok,
Czuwać będę, patrzeć na każdy krok.
Nie zmienię uczucia,
lecz może z czasem,
Zatęsknisz do rąk , do czasu, co daleko stąd.
Do tego co być mogło,lecz się nie stało.
I przyjedziesz w te strony, może trochę zawiedzony
Szukać będziesz, co już nie ma.
Na cmentarzu zimna ziemia.
Przyjdziesz, spojrzysz i zapłaczesz.
Twoja łza na ziemię spadnie.
Pocałujesz zimny grób, jak byś śmierci składał ślub.
Stanę z tyłu, jako duch.
Chcą odsunąć cię od prób.
Lecz za późno, padł już strzał.
Nie ma cię lecz Bóg tak chciał,
Jeśli dusza pragnie chce, to po śmierci
czemu nie?
I choć mimo nieistnienia, jednej nie ma , drugiej nie ma.
Mimo nie ma jednak są,
już nie czują zimna bo, mimo serce już nie bije
Coś napędza dwa te światy
Człowiek z duchem, gryzie się
Lecz po śmierci czemu nie?
Gdy już ciała obok leżą,
Niekoniecznie smutek nam,
Naprawiamy błąd sprzed lat.
Co oddzielił nas od siebie,
jedno słowo, jedno brzemię.
Może jednak ,jego brak.
Tak już jest tysiące lat.
Gdy nie mówisz , chociaż pragniesz.
Może serce czyjesz łamiesz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz