Szkarłatno pióry
Szaro ponury
zleciał z chmury
Strażnik ponury
Mojej natury.
Czarne oczy
Pewny krok
Tylko smutny widać wzrok.
Cała reszta się go bała
Ja zostałam więc z nim sama.
I ramiona rozłożyłam
Kiedy wstałam już nie żyłam.
Tylko anioł przymnie był.
Twarz w swe pióra szybko skrył
Lecz w tych oczach zagościła,
Skra radości gdzieś się skryła.
Zostaliśmy już tak razem.
ciesząc się z bólu raz za razem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz